Wakacje

Obecnie na wakacjach są:
Aszer
Sayuri
Nathaniel
Caspair
Proszę nie angażować powyższych osób w fabułę, bo i tak nie odpiszą do czasu powrotu. Lista aktualizowana przy zgłoszeniu wyjazdu (należy wtedy pozamykać wątki tak, żeby nikogo nie blokować), wypis wraz z pierwszym powakacyjnym postem.

czwartek, 2 lipca 2015

Prawie jak Światowid - poznajcie Kitsune Sizumę

http://b2.pinger.pl/877e7de392720f9cfa59c87f290f713e/render_anime_girl__3_by_angietmnt.png 





Kitsune Sizuma
Wiek: 16 lat
Klasa: M
Ranga: E

Pełny formularz 






<sekretariat przeprasza za zamieszanie, w papiery wplątał się mały chochlik, ale już go wyrzuciliśmy i wiecej nie dostanie od nas ciateczek>

Zadanie Specjalne nr 1

Hej!
Dzisiaj pojawia się pierwsze zadanie specjalne. Pozwolę sobie opisać formułę tego tworu niżej, najpierw dzisiejsze zadanie:

Typ: Okołoblogowy
Czas: Kto pierwszy, ten lepszy (więc radzę szybko zrobić, a dopiero potem czytać moje gadanie ;P)
Ilość miejsc: 2
Zadanie: w najbliższym czasie odblokowane zostaną nowe miejsca. Wasze zadanie polega zaproponowaniu nowej lokacji. O ile nie będzie ona łamać zasad i będzie chiciaż trochę uzasadniona w fabule, wejdzie do użytku. Może to być lokacja zarówno publiczna, jak i wasz "prywatny serwer" dla wybranej klasy, płci, stanu cywilnego, czy cokolwiek tam uznacie za kryterium. Propozycje wysyłacie do Muahahahaha (żeby nie było problemu, że dwie prace przyszły tak samo, tylko do różnych liderek). Tytułujecie wiadomość "Zadanie specjalne - <imię postaci>", a w treści dajecie:
- link do 1 lub 2 realistycznych zdjęć lokacji (ewentualnie może być plan);
- nazwę lokacji (nie wymyślajcie jakiś "gjenjalnych" nazw, jeśli to kawiarnia, to piszecie kawiarnia);
- krótki opis, podobny do tego, jaki jest na innych lokacjach;
- dostępność;
- uzasadnienie, dlaczego lokacja ta się przyda;
- krótki spot reklamowy, czyli próbujecie mnie przekonać, że to dobry pomysł.
Prace niechlujne, bezsensowne, niedopracowane czy przekraczające zwyczajowe normy zostaną zignorowane (czyli kolejka idzie dalej). Czy można ją poprawić czy nie zależy od rodzaju problemu. Można wysłać tylko jedną propozycję na osobę. Spieszcie się, czas nagli, tylko dwie pierwsze osoby wygrają!
____________________________________________________________

Ok, a teraz, skoro już wysłaliście, to możecie sobie poczytać. Zadania specjalne będą się pojawiać właśnie tak - przez posty. Ale bądźcie czujni, czasami dla zmyłki będą miały różne inne tytuły, czy też pojawią się pod opowiadaniem jako inne opowiadanie ;P Małe omówienie tego, co będzie  podawane:
TYP - czyli czego dotyczy zadanie:
  • Hiszpańska Inkwizycja - czyli zadania niemające z niczym nic wspólnego. Nie wiadomo, po co komu one, ale zazwyczaj mają fajne nagrody, więc czemu nie.
  • Okołoblogowe - zadania te są powiazane z blogiem, ale nie z fabułą. Mogą dotyczyć nowego wyglaðu, gadżetu, wprowadzanych zmian, pomocy w wymyślaniu zadań zwykłych, czy co tam akurat będzie potrzebne, a adminki nie będą wyrabiać z czasem.
  • Blogowe - czyli typowe zadania fabularne. Trzeba będzie napisać coś o wyprawie po tajemniczy przedmiot, podjąć się niewygodnego zadania, czy cokolwiek innego.
  • Świąteczne - sama nazwa mówi. Bedą to eventy na Borze Narodzenie, Święto Białego Krzaka, czy jakiekolweik wydarzenie kulturowe. Zazwyczaj będą fabularne, ale mogą też być okołoblogowe.
CZAS - jak długo zadanie będzie trwało:
  • Kto pierwszy ten lepszy -  czyli kto pierwszy przeczyta i wykona zadanie, ten wygrywa.
  • Do 17:00 21 grudnia 2012 - czyli z podaniem daty. Po tym czasie zadanie zniknie, ale liczy się to, że je przeczytaliście. Solidarność solidarnością, ale w tym wypadku nie popłaca informować się zwajemnie, bo wygrywa najlepszy. Zadanie musi dojść skończone w tym samym dniu.
ILOŚĆ MIEJSC - nic dodać, nic ująć. Będzie podawana albo liczba. Wtedy oznacza to, że robicie je pojedyńczo a przykładowo 3 najlepsze wygrywają, albo "4-osobowy", wtedy musicie zebrać się w grupę 4 osób i razem wykonać to zadanie.
 ZADANIE - czyli pełny opis tego, co musicie zrobić. Jeśli podane jest dziesięć podpunktów, a wy wykonanie dziewięć, nie zaliczamy. Jeśli zrobicie jedenaście podpunktów... to albo nie umiecie liczyć, albo zrobiliście coś ponad potrzebę, punktów gratisowych za to nie będzie. Tutaj też można znaleźć informację o nagrodach, które będą albo ulepszeniem postaci, ekstra dużą ilością punktów, własnym wkładem w świat bloga, może nawet cos materialnego się znajdzie.

To chyba tyle, w razie czego pytajcie o szczegóły, póki czas.

Katia

Szybko przebiegłam wzrokiem rządek nazwisko aż wreszcie dotarłam do szukanego.
- Himura… pokój 42 – mruknęłam – Wygląda na to, że będziesz miała dwie lokatorki – dodałam, odwracając się do Seo.
- Super… - dziewczyna nie wyglądała na zachwyconą – I gdzie tu prywatność?
- Jak będziesz miała ich dość zawsze możesz iść do biblioteki – podsunęłam, a widząc jej minę dodałam – Albo do ogrodu.
- W sumie racja – mruknęła nieprzekonana – Ale i tak będę z nimi spędzać większość czasu, a sama wiesz, jaka ja jestem nieśmiała… i niezdarna. A co jeśli się nie dogadamy?
- Na razie się tym nie zamartwiaj. – poradziłam – Obie dziewczyny jeszcze nie dojechały, więc póki, co masz cały pokój dla siebie.
- W takim razie lepiej pójdę się rozpakować – zadecydowała Seo, wstając. – Powiesz mi jak tam dojść?
- Po prostu Cię zaprowadzę – uśmiechnęłam się
Po chwili byłyśmy znów na korytarzu, ale nie musiałyśmy iść zbyt daleko, bo pokój dziewczyny mieścił się po prostu na końcu korytarza.
- Jakbyś czegoś potrzebowała to wiesz gdzie mnie szukać – powiedziałam na pożegnanie, wyczuwając, że dziewczyna potrzebuje teraz zostać sama.
- Jasne, do zobaczenia – pożegnała się z uśmiechem, po czym zamknęła za sobą drzwi.
http://i181.photobucket.com/albums/x72/Nekosesshy_2007/Furs/normal_critters.jpg

Chciałam wrócić z powrotem do pokoju, kiedy usłyszałam mentalne wezwanie Dhirena. Smok rzadko przebywał ze mną na terenie szkoły bo większość uczniów na jego widok robiła wielkie zamieszanie. Poza tym mój towarzysz po prostu nie potrafi zbyt długo usiedzieć w jednym miejscu toteż spędzał całe dnie na patrolowaniu okolic i przy okazji polowaniu na mniejszą zwierzynę. Miało to swoje dobre strony, bo gdy tylko Ren wyczuł jakieś zagrożenie od razu mnie informował. Mimo to jednak bardzo za nim tęskniłam i martwiłam się, że zostanie zaatakowany, a ja będę za daleko by mu pomóc. Zajmowałam się nim od małego, widziałam jak się zmienia, a nasza więź była niesamowicie mocna. Dlatego też, mimo, że starałam się ukryć przed Renem te wszystkie emocje, on natychmiast je wyłapał.
Przestań się martwić Czarnowidzu i przyjdź do mnie – usłyszałam na poły rozbawiony na poły rozdrażniony głos smoka, a moment później w mojej głowie pojawił się obraz polany w środku lasu jakieś sto mil od ludzkich zabudowań. Ucieszyłam się, bo to oznaczało, że jest szansa na trochę spokoju.
Będę do dwóch godzin – przesłałam Renowi odpowiedź, po czym puściłam się pędem na dół.
Szybko przemierzyłam teren szkoły i po kilku minutach byłam już w stajni. Był to duży, niski budyneczek, wspólny dla obu klas. Od razu podeszłam do Nari, szybko ją oporządziłam i wyprowadziłam z boksu. Na zewnątrz wskoczyłam na grzbiet klaczy i ponagliłam ją by od razu przeszła w kłus. Po około ponad godzinie leśnej wędrówki trafiłyśmy wreszcie do celu.
Polana była na tyle wielka, że Ren bez trudu się na niej mieścił. Gdy nadjechałam leżał wygodnie rozłożony na miękkiej trawie i przyglądał mi się wielkim, złotym okiem. Zeskoczyłam z Nari, pozwalając jej odpocząć, po czym podeszłam do smoka i pogładziłam jego ciemne łuski.
Wreszcie razem Maleńka – mruknął zadowolony
- Tak – zaśmiałam – Ja też się cieszę, że Cię widzę.
Jednak zanim zdążył odebrać należną porcję pieszczą, smok spiął się wyraźnie i warknął.
- Co jest?
Mamy towarzystwo – mruknął
- Kto?
Samotny jeździec, dosyć młody – odparł zwięźle
– Ze szkoły?
Tak
Domyśliłam się, że to jakiś ciekawski uczeń musiał mnie zauważyć i niezwykle dyskretnie śledzić. Nie raz już się tak zdarzało, więc nie przejęłam się tym zbytnio. Byłam za to ciekawa jak nieznajomy, prawdopodobnie nowy uczeń zareaguje na widok smoka. Zwłaszcza, że było niemal pewne, iż nie dotarły do niego jeszcze plotki o mim towarzyszu roznoszone po całej szkole.

(Kto był taki ciekawski i wybrał się do lasu szukać przygód?)

Seo

Przyglądałam się stosie książek. Wyglądało na to, że znaczna większość sprowadzała się do tej samej tematyki.
- Interesujesz się uzdrawianiem? - spytałam z uśmiechem.
- Tak. Czytuję różne księgi o ziołach, lekach i uzdrawianiu. - przytaknęła, odwzajemniając uśmiech.
- Ale one są... obszerne. - zrobiłam wielkie oczy, przyglądając się książkom.
Katia zaśmiała się. Nie wyobrażam sobie czytania takich ksiąg, jeśli chodzi o moją osobę. Chociaż gdyby coś takiego mnie interesowało, to kto wie.
- Te pokoje są całkiem przytulne. - stwierdziłam, rozglądając się.
- Tak sądzisz? Wydaje mi się, że są dość proste. - uznała Katia.
- Czy ja wiem? Podobny pokój mam w swoim domu. - powiedziałam i uśmiechnęłam się mimowolnie.
Katia spojrzała na mnie przez ramię. Dziwnym trafem rozmowa jakoś się zawiązała i w pokoju liderki spędziłyśmy dobrą godzinę, rozmawiając i śmiejąc się. Katia jest naprawdę miła i czuję się przy niej bardzo swobodnie. Nie mogę uwierzyć, że są spokrewnione z tą czarnowłosą dziewczyną od Walecznych. Po pewnym czasie dziewczyna wstała i podeszła do dziwnej listy wiszącej na ścianie.
-A no tak, miałyśmy sprawdzić w jakim jestem pokoju...- mruknęłam.

(Katia? Co przekazała dla mnie lista?)

Katia

Po wyjściu Hirokiego w sali komputerowej znów zapadła cisza. Było tu względnie pusto, bo rok szkolny zaczynał się dopiero za kilka dni i jedynymi osobami, które tu przychodziły byli młodsi chłopcy, którzy teraz grali zawzięcie w jakąś strzelankę, stłoczeni przy dwóch komputerach w kącie pomieszczenia. Widząc, że nie mam tu nic do roboty, a Seo wyraźnie nie jest zainteresowana światem wirtualnym, dałam jej znać ręką by za mną wyszła.
- Byłaś już w swoim pokoju? – zagadnęłam, gdy znalazłyśmy się na korytarzu.
- Jeszcze nie udało mi się tam trafić – przyznała dziewczyna – Nie pamiętam nawet, jaki to był numer…- zmartwiła się
- Nie szkodzi – uśmiechnęłam się uspokajająco – W swoim pokoju mam listę uczniów z przydziałami, więc zaraz się wszystko okaże.
- Nie chcę Ci robić kłopotu… - mruknęła dziewczyna, a mnie zalała fala jej niepewności i zawstydzenia – Sama go jakoś znajdę.
- Oj nie marudź – żachnęłam się – To mój obowiązek.
- Nie musisz…
- Ale chcę – przerwałam jej - No chodź! – Seo wciąż stała niezdecydowana, więc pociągnęłam ją za rękę w stronę schodów prowadzących na drugie piętro – Nie ma sensu żebyś sama szukała swojego lokum, bo zajęłoby to, co najmniej godzinę, a z moją pomocą kilka minut. – wyjaśniłam – Nie ma potrzeby żebyś się tu włóczyła i traciła czas.
Najwidoczniej wreszcie przekonały ją moje słowa, bo jej napięte emocje wreszcie wróciły do normy. Seo uśmiechnęła się i ponownie rozluźniła, a po drodze do mojej kwatery porządnie się rozgadała. Śmiałyśmy się i żartowałyśmy, ale kiedy otworzyłam drzwi mojego pokoju Seo stanęła jak wryta.
- Co jest? – zapytałam zdziwiona
Nie miałam tu jakichś luksusów, no może z wyjątkiem tego, że mieszkałam sama, a nie z lokatorem jak reszta uczniów. Poza tym niewielkie łóżko w drewnianej obudowie, głęboki fotel, szafa i biurko nie miały w sobie nic szczególnego, więc, o co jej mogło chodzić…?
- Te książki…To wszystko twoje? - wymamrotała zaskoczona dziewczyna, a ja skinęłam tylko głową rozbawiona jej lekko ogłupiałą miną.
No fakt, moja „mała” biblioteczka nie mogła pomieścić wszystkich moich pozycji, więc tomy o rozmaitej wielkości i tematyce zajmowały każdy skrawek wolnej przestrzeni.

(Seo? Witam w moich skromnych progach ;) )

Rengiku

- Jakie pułapki? - zapytałam z rozbawieniem. Byłam pewna, że Twierdza zrewiduje jego umiejętności w przeciągu kilku minut i nie pomyliłam się. Wyglądał jak siedem nieszczęść. - Czyżby coś się stało? - spytałam, trzepocząc rzęsami.
- Nie udawaj, to ty ich nasłałaś! - wrzasnął rozsierdzony.
- Ja, nasyłać kogoś na szczeniaka bez manier? Po co, to było zwykłe życie Twierdzy Walecznych - odpowiedziałam lekko sięgając po ręcznik. - Radzę się przyzwyczajać. Aha i jeszcze jedno. Jak pokażesz się w takim stania na zajęciach u Ellen, to cię wyrzuci za drzwi. Albo będziesz robił za żywą tarczę, zależy od nastroju jej kota.
- Co to w ogóle jest za szkoła...
- Jedyna i niepowtarzalna. A pole bitwy na całym kampusie to pomysł Roy'a Wilsedora, może kojarzysz. Był tutaj w drugim roczniku, teraz ma na koncie mistrzostwa świata w fechtunku, a poza tym jest Inkwizytorem pierwszego rzędu - stwierdziłam, uśmiechając się na wspomnienie starszego brata w dojo. Ileż to razy leżałam na tatami przez pół dnia, bo nie zablokowałam dobrze ciosu...
- Inkwizytorem? Takim jak Hiszpańska Inkwizycja i tak dalej? Zresztą, nieważne. Nie powinno tu być spokojniej, zamiast takiego burdelu?!
- Trochę jak Hiszpańska, z tym, że miejscowa. A zajmuje się tropieniem i egzekucją zagrażających ludziom stworzeń magicznych, które nie przestrzegają Kodeksu. No nic... co do "burdelu", jak to pieszczotliwie nazwałeś, to jest to najlepszy sposób, żeby się zahartować i nauczyć ostrożności przez cały czas. Nawet przez sen, chociaż pewnie przez pierwszy miesiąc sobie jeszcze chłopcy odpuszczą kolorowe noce. No nic, przez ciebie i tak już przerwałam trening... to mogę cię podszkolić, przynajmniej będę miała wymówkę od prac papierkowych. Zawsze zajmował się tym Larry, ale wyjątkowo musiał sobie wziąć rok wolnego, bo go poprosili o asystę w Peru w polowaniu na czarownice. Ale od razu mówię, nic za darmo - zastrzegłam, zamroziłam trochę wody w kulkę, po czym bezceremonialnie wsunęłam ją sobie pod bluzkę, żeby się schłodzić. Nie widziałam najmniejszej potrzeby zmieniania starych zwyczajów tylko dlatego, że nowy ich nie znał.

<Rizu? A może ktoś jeszcze się nawinie?>

Hiroki

Odwróciłem wzrok zmieszany. Wiedziałem, że ludzie lubią słuchać, jak gram, ale nie do tego stopnia. Zwłaszcza, że słowa Seo były niczym w porównaniu z podprogowym przekazem, jaki wyłapywała moja zdolność.
- Ja... ja się sam w sumie uczyłem. To znaczy, najpierw mama grała, zwłaszcza jak w domu ktoś płakał albo zaczynały się rozróby za ścianą, żeby zagłuszyć. A potem to już tak jakoś wyszło - nie do końca byłem pewny, skąd u mnie nagle chęć do tak długiej wypowiedzi.
- Seo ma rację, to było naprawdę świetne - przyznała Katia. - Wiesz, myślę, że powinieneś zapytać dyrektora, czy nie znajdą się jakieś środki na instrumenty. W końcu nie sama nauką człowiek żyje, a musieliśmy odmówić już kilku muzykom występu, bo nie ma zaplecza - dodała z uśmiechem. A ja w tym czasie zastanawiałem się, czy zasłonka przy oknie zdoła mnie dokładnie zasłonić...
- Jak wam się uda, to może zbierze się grupa koła zainteresować, moja sublokatorka sama chomikuje obój pod łóżkiem - dorzuciła nieznana mi jeszcze dziewczyna, po czym wyszła. Co najmniej dziwna osoba, ale chyba miła.
- No to postanowione. Ja was w sumie już oprowadziłam po całym terenie, więc możesz próbować nawet teraz. Musisz przejść do przeciwległej części, okład schodów i sal jest praktycznie taki sam, więc się chyba nie zgubisz. Tylko uważaj, bo u Walecznych jest gorzej jak w zoo czasami. Poszukaj albo dyrektora (ale go pewnie nie będzie) albo Rengiku, ona tu w sumie robi za główne centrum decyzyjne, jeśli chodzi o finanse.
- Ale ja... - chciałem zaprotestować, ale nic to nie dało.
I co ja tutaj niby mam zrobić? Na terenie koszarów Walecznych byłem może dwie minuty, a już moje życie było zagrożone dwa razy. Katia mówiła o zoo, ale jak dla mnie był to bardziej wybieg tygrysów. A ja okazałem się wyjątkowo interesującym królikiem... Coś trzasnęło za mną, więc obejrzałem się w tym kierunku. W następnej chwili leżałem na ziemi.
- P-przepraszam, to moja wina! Nic ci nie jest? A, tak tak, wiem. Nie powinnam biegać po korytarzu, zwłaszcza na takich zakrętach... Ale po prostu chciałam jak najszybciej pozwiedzać to miejsce i tak wyszło, że biegłam. Przepraszam jeszcze raz, że na ciebie wpadłam, powinnam być bardziej uważna... A tak w ogóle to jestem Mei Aozora. - ale o co chodzi? Przede mną stała dziewczyna z wyciągniętą dłonią. Wstałem i uścisnąłem ja niepewnie.
- Ja jestem Hiroki Koijima - wydukałem. - Ja właściwie nie jestem stąd, tylko od Magicznych. Kazali mi znaleźć jakąś... Ren... Ran... Rengiku - w końcu przypomniałem sobie imię. - Wiesz może, gdzie ona jest?

<Seo, Katia, jak tam wycieczka?>
<Mei, ratuj!>

Strony