Wakacje

Obecnie na wakacjach są:
Aszer
Sayuri
Nathaniel
Caspair
Proszę nie angażować powyższych osób w fabułę, bo i tak nie odpiszą do czasu powrotu. Lista aktualizowana przy zgłoszeniu wyjazdu (należy wtedy pozamykać wątki tak, żeby nikogo nie blokować), wypis wraz z pierwszym powakacyjnym postem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nathaniel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nathaniel. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lipca 2015

Nathaniel

- Gdybyś patrzyła chociaż przed siebie, to byś zauważyła - powiedziałem znudzonym tonem.
- Po prostu pięknie tu i... - nie dałem jej dokończyć, jakoś niezbyt interesowało mnie, jak bardzo jej się tu podoba, itd. Pewnie mogła by się rozgadać, ale nie miałem ochoty tego słuchać.
- To jakoś specjalnie nie zwalnia cię od chociaż częściowego patrzenia przed siebie - dziewczyna chciała coś powiedzieć, ale tym razem przerwał jej głos liderki Magicznych. Bez żadnych zbędnych komentarzy oboje ruszyliśmy na dziedziniec. W czasie drogi zgubiłem gdzieś tamtą dziewczynę, niezbyt mnie to obchodziło. W końcu dotarłem na dziedziniec. Wszyscy czekali, niektórzy spokojnie stali, inni trochę zniecierpliwieni. Ciekawe, co się stało, że tak wszystkich zwołali. Stanąłem gdzieś z boku i czekałem jak reszta. W końcu liderki wyszły i zaczęły przemówienie...

poniedziałek, 6 lipca 2015

Nathaniel

Nie było sensu protestować. Wykonałem polecenie Katherine i poszedłem za dwójką chłopaków. Miquel, który, jak się okazało, dzielił ze mną pokój, był zajęty uspokajaniem tego drugiego, chyba Hiroko. Właściwie nie zwracano na mnie uwagi, co było mi na rękę. Dotarliśmy do pokoju tamtego ciemnowłosego. Oni weszli, a ja zostałem pod drzwiami. Oparłem się o ścinę, raczej nie będę miał żadnego zajęcia. Wątpię, żeby ten Hiroko miał zamiar próbować uciekać. Byliśmy w skrzydle Magicznych, więc czułem na sobie spojrzenia przechodzących uczniów. Ignorowałem to i czekałem na zmianę. Po jakimś czasie wyszedł blondyn, chyba bardzo się przejął tamtym drugim. Musiałem tam stać przez jeszcze dobre dwie godziny zanim pojawiła się jakaś dziewczyna, by mnie zmienić. Nie zwróciłem większej uwagi, kto to. Poszedłem do swojego pokoju. Miquela już nie było. Położyłem się i zasnąłem. Obudziłem się z rana. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że dzisiaj rozpoczęcie roku szkolnego. Westchnąłem i spojrzałem na mundurek. Niby nie był zły, ale nie lubię takich stroi. Apel miał być dopiero po południu. Poszedłem do biblioteki i tam przesiedziałem ten czas. Gdy wróciłem, od razu ubrałem mundurek. Poszedłem do sali. Oczywiście nie mogłem dojść normalnie. W połowie drogi ktoś na mnie wpadł z takim impetem, że oboje się przewrociliśmy. Podniosłem się pierwszy.
- Mogłabyś uważać - mruknąłem.

<Ktoś?>

sobota, 4 lipca 2015

Nathaniel

Przejście korytarzami jak zwykle łączyło się z atakiem z wszystkich stron. Chyba już się do tego przyzwyczaiłem. Mimo iż wcześniej uznałem, że to słabe, jednak zmieniłem nastawienie. Miało swoje plusy. Poprawił się mój fechtunek, moja katana nie była już tylko narzędziem, stała się przedłużeniem mojej ręki. Miałem mieć trening z Rengiku, ale zostało mi jeszcze trochę, wiec czasu poszedłem oczywiście do ogrodu. Minąłem wiele osób, nie zwracając na nich większej uwagi. Przysiadłem na ławce, obserwując przechodniów. Znaczy, może inaczej, niby na nich patrzyłem, ale nie zwracałem uwagi, kto to taki. Trochę odpłynąłem myślami. Zerwałem się nagle, najprawdopodobniej byłem już spóźniony. Westchnąłem, zapewne mi się dostanie. Ruszyłem w stronę sali treningowej. Mimo iż zwykle nie zwracam na nikogo większej uwagi, tym razem było inaczej. W stronę części Magicznych szedł jakiś mężczyzna. Miał blond włosy i garnitur. To tam jeszcze, mogłem olać, ale coś w jego postawie mówiło mi, że coś kombinuje, był zbyt pewny siebie. Bardziej nawet niż nieraz ja. Przez chwilę zastanawiałem się, czy by za nim nie pójść, ale skoro szedł do Magicznych, to ich sprawa. Zresztą, musiałem iść na trening. Powstrzymałem swoją chęć i poszedłem do sali. Od razu poczułem na sobie spojrzenie niebieskich oczu mentorki.

Rengiku?

Nathaniel

Zmierzyłem dziewczynę wzrokiem. Nie wyglądała na szczególnie uzdolnioną. Raczej słaba... i ona śmiała się do mnie odezwać. 
-Nie bawmy się w te ceregiele. Czego ode mnie chcesz?- spytałem 
-Chciałam cię poznać- uśmiechnęła się chyba nie wiedziała do kogo mówi. Może warto ją uświadomić
-Do której klasy chodzisz?- spytałem jeszcze zanim ją zniszczę 
-Magiczne- powiedziała jakby z dumą. Żałosne.
-No widzisz, a ja z Walecznych.
-I co z tego?- spytała jej oczy jakby lśniły.
-To szanowna tępa pani, że nie będę sie przedstawiał jakiejś marnej magicznej. Chyba przeliczyłaś swoje możliwości. Ciesz się, że Cię nie zabiłem- powiedziałem i poszedłem przed siebie. Nie trudziłem się na omijanie jej, więc ramieniem w nią uderzyłem dla mnie to nic co z nią to mnie nie interesuje.

<Kitsune?>

piątek, 3 lipca 2015

Nathaniel

Spojrzałem na nią zdziwiony. Wpuściła jakąś zamrożoną kulkę do bluzki. Przez chwilę śledziłem los kulki jednak podniosłem wzrok bo jeszcze uznałaby, że gapię jej się na biust. Moje myśli jednak zaprzątała sprawa treningu. Nie byłem pewien czy to dobry pomysł, znaczył tyle, że będę musiał przebywać w jej towarzystwie. Zawsze trenowałem sam. Byłem świadom, że w tej szkole będę musiał współpracować z innymi, ale nadal w pewnym sensie mi to przeszkadzało. Z drugiej strony lepszej okazji do poćwiczenia pewnie w najbliższym czasie nie będzie.
- No dobra i tak nie ma tu nic ciekawszego do roboty.
- Tutaj jest wiele ciekawych miejsc.
- Będę się musiał rozejrzeć i przy okazji nie zginąć - powiedziałem. Spodziewałem się, że nie będzie łatwo.... ale to, co tam się działo przeszło moje najgorsze wyobrażenia. Byłem wykończony, nie sadzę bym miał słabą kondycję, ale tym razem wydawała się zbyt mała.
- I jak się podobało? - spytała mentorka po treningu.
- Wspaniale - mruknąłem i wyszedłem z sali. Dotarcie do mojego pokoju (który jak się okazało będę z kimś dzielił, biada temu nieszczęśnikowi) czyli kolejna fala pułapek zajęło mi trochę czasu. Rok szkolny się jeszcze nie zaczął, a ja już jestem cały poobijany. Pewnie z czasem się do tego przyzwyczaję, jak i do każdego możliwego rodzaju bólu. Dostałem się do łazienki i trochę ogarnąłem. Zmieniłem strój, w pierwszej chwili miałem zamiar po prostu paść na łóżko, ale przystnąłem, gdy zobaczyłem ogród za oknem. Postanowiłem wydostać się na zewnątrz. Jakoś mi się to udało. Jak tak dalej pójdzie, to może w końcu nie będzie mi już nic przy takim spacerku. Gdy tylko wydostałem się na zewnątrz, od razu poczułem się lepiej. Ruszyłem jakąś ścieżką prosto przed siebie, chciałem trochę poznać ten teren. Trochę odpłynąłem myślami. Zastanawiałem się, czy naprawdę jestem tak beznadziejny, że po jednym treningu umieram. Z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk łamanej gałązki. Chyba po całym dniu pułapek jestem już zbyt przewrażliwiony od razu dobyłem miecz spodziewając się wszystkiego. Zamiast tego jednak wyszła jakaś osoba. Odetchnąłem i przyjąłem zwykłą pozycję. Najwidoczniej czegoś ode mnie chciała bo do mnie podeszła,

<Ktoś?>

Na Zad. spec. mamy jeszcze 2 miejsca....

środa, 1 lipca 2015

Nathaniel

Najwidoczniej nie przypadłem do gustu mentorce, ale zbytnio mnie to nie przejęło. Ruszyłem miarowym krokiem na pierwsze schody. Szedłem sobie normalnie, gdy nagle nie wiadomo skąd przeleciała mi przed nosem włócznia. Chwyciłem swój miecz i w ostatniej chwili zablokowałem kolejną włócznię. W końcu dostałem się na dół. Rozejrzałem się w poszukiwaniu jeszcze jakiegoś zagrożenia. Na razie nic. Uspokoiłem oddech, co to miało być? Zanim dotarłem do biblioteki napadła mnie jeszcze jakaś kobieta z rzutkami no i może jeszcze zaatakował mnie jakiś pies. Zanim jednak spróbowałem go uderzyć już uciekł. W końcu trochę poszarpany przez to wszystko, dotarłem do biblioteki. Było warto, od razu pomijając zranienie na ramieniu po lotce, wziąłem się za jakąś książkę. Na razie nie musiałem się przejmować książkami naukowymi. Nauka zaczynała się dopiero za parę dni, więc mogłem sobie pozwolić na razie na przyjemności. W tej notce od dyrektora było o poznawaniu innych itp. Ale to raczej nie w moim stylu. Wolałem samotne wędrówki. Po jakiś 30 minutach nie wytrzymałem, te pułapki nie dawały mi spokoju. Nie miałem zamiaru pytać znów czarnowłosej. Oczywiście spacerowałem po prostu pomiędzy korytarzami, pokonując wszystkie możliwe przeszkody - dawno nie byłem tak poobijany i poraniony - w końcu dotarłem na jakąś sale treningową. Na tak wielką placówkę po raz kolejny musiałem spotkać czarnowłosą. Ona też nie była zadowolona moim widokiem chociaż w jej oczach widać było rozbawienie pewnie spowodowane moim stanem. Była w jakimś dziwnym stroju.
 - Te wszystkie pułapki są konieczne? - spytałem, gotowy na jakąś niemiłą odpowiedź. Zastanawiałem się w pewnej chwili czy nie spytać jej o trening, ale to chyba nie byłoby mądre...

(Rengiku?)

wtorek, 30 czerwca 2015

Nathaniel

Stanąłem przed wejściem do budynku. Nowy rozdział w moim życiu czas zacząć. Tyle, że jaki to ma sens? Co takiego ma się tu wydarzyć? Jeszcze raz spojrzałem za siebie, przez myśl przeszło mi by jednak to zostawić. Co to takiego niby ma zmienić w moim życiu? Przecież mogę wrócić do... no właśnie, nie mam do czego. Do chodzenia bezsensownie, do braku jakiegokolwiek celu? Chwyciłem rękojeść katany i ją wyciągnąłem, przez chwilę się jej przyglądałem. Może tutaj znajdę jakiś cel typu właśnie ulepszenie mojej walki, w końcu zawsze można jeszcze bardziej podszkolić swoje umiejętności. Zanim tutaj przyjechałem dokładnie zapoznałem się z informacjami o tym miejscu. Tyle, że nie było ich zbyt wiele. Mam wszystkiego dowiedzieć się na miejscu od mentorki... jak jej tam było... Rengiku? Nie przepadam za proszeniem się o cokolwiek nawet informację, ale tym razem raczej nie będę miał innej możliwości. Westchnąłem i schowałem katanę, z powrotem spoglądając na budynek. Nie było co tak dalej stać, pora się przekonać co mnie czeka. Od razu było widać podział. Na M i W. Poszedłem oczywiście do W. Niespecjalnie przyglądałem się otoczeniu, pewnie będę miał na to jeszcze wiele czasu. Wszedłem po schodach na górę, dostałem już przydział pokoju, więc tam najpierw się udałem. Tak jak sądziłem, nic nadzwyczajnego, aczkolwiek miałem widok na ogród. Już wiedziałem, gdzie spędzę większość wolnego czasu. Wydawało się, że ogród nie ma końca. Wprost idealnie. Teraz jednak musiałem znaleźć bibliotekę. Wyszedłem ze swojego pokoju i ruszyłem korytarzem przed siebie. Powinien albo znaleźć tą mentorkę, albo samemu szukać. Co właściwie nie byłoby złym pomysłem, przynajmniej nie musiałbym z nikim rozmawiać. Jednak nie miałem wyboru, bo spotkałem jakąś dziewczynę. Czarne włosy i niebieskie oczy chyba trafiłem na dobrą osobę.
- Co jest? - spytała. Dokładnie jej się przyjrzałem i oceniłem jej umiejętności.
- Ty jesteś Rengiku? - spytałem beznamiętnym tonem.
- Tak, o co chodzi?
- Gdzie znajdę bibliotekę? - spytałem, chyba liczyła na coś lepszego bo westchnęła.
- Kim ty w ogóle jesteś?
- Nathaniel Rize - przedstawiłem się - To dowiem się czy nie? - wróciłem do swojego pytania.

<Rengiku?>

Strony