Wakacje

Obecnie na wakacjach są:
Aszer
Sayuri
Nathaniel
Caspair
Proszę nie angażować powyższych osób w fabułę, bo i tak nie odpiszą do czasu powrotu. Lista aktualizowana przy zgłoszeniu wyjazdu (należy wtedy pozamykać wątki tak, żeby nikogo nie blokować), wypis wraz z pierwszym powakacyjnym postem.

niedziela, 19 lipca 2015

Silyen

Stałem oszołomiony, ale i wściekły. Na szczęście lód mnie zatrzymał i pozwolił mi chwilę ochłonąć, bo inaczej mógłbym zrobić coś głupiego. Dlaczego ludzie zawsze muszą uchodzić za niezniszczalnych? Udawać, że wszystko jest w porządku? Bo przecież proszenie o pomoc zwykłego, szarego ucznia klasy Magicznej, to zniewaga, poniżenie się. Cierpliwie czekałem, aż lód zacznie znikać. Magia nie może przecież być w jednym miejscu przez cały czas. Miała mnie gdzieś? Dobrze, niech ma. I jeszcze ta reprymenda... Wiem, jaki było polecenie, ale przecież... Wdech, wydech, wdech, wydech. W momencie gdy zdołałem już opanować emocje, lód stopniał. Pobiegłem więc za nią,  a przynajmniej podążałem w kierunku, w którym ona poszła. Kiedy już ochłonąłem, w głowie zaświtały mi słowa matki: "Gdy ktoś zachowuje się wobec ciebie agresywnie, a chwilę wcześniej było z nim źle, to znaczy, że próbuje ukryć swoje słabości za silną i wulgarną fasadą". Uśmiechnąłem się sam do siebie. Jak bardzo te słowa pasują do sytuacji sprzed kilku minut. Szedłem korytarzem, mając nadzieję, że znowu ją spotkam. Może nie chcieć mojej pomocy, ale w końcu Seo i Hiroki czekają w bibliotece. Już straciłem nadzieję, gdy zobaczyłem drzwi, które prowadziły do pokoju liderki. A przynajmniej tak mi się wydawało. Zapukałem więc i delikatnie popchnąłem wrota. Bingo! Była tam.
- Znowu ty?! Odejdź stąd i zacznij robić to, o co cię proszą. Nie potrzebuje tu kotów, które chodzą własnymi ścieżkami, a szczególnie w takim momencie - syknęła.
- To nie jest taki zwykły kot, Ren-chan - głos dochodził z monitora. - To syn Inkwizytora pierwszej kategorii - Garego Whitmore ' a.
Zerknąłem na ekran. Zmarszczyłem brwi, próbując sobie przypomnieć nazwisko mężczyzny.
- Inkwizytor Raymond Diethel, jak mniemam? - skinął głową. - Witam!
Widziałem, jak Rengiku lustruje mnie wzrokiem. Pewnie szukała jakiegoś podobieństwa między mną a moim ojcem.
<Rengiku?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Strony