Wakacje

Obecnie na wakacjach są:
Aszer
Sayuri
Nathaniel
Caspair
Proszę nie angażować powyższych osób w fabułę, bo i tak nie odpiszą do czasu powrotu. Lista aktualizowana przy zgłoszeniu wyjazdu (należy wtedy pozamykać wątki tak, żeby nikogo nie blokować), wypis wraz z pierwszym powakacyjnym postem.

środa, 15 lipca 2015

Katia

- Nic takiego – wymamrotał nieznajomy chłopak
- I przez to nic leżysz teraz na ziemi, tak? – wymruczałam z lekkim przekąsem, pochylając się nad nim
- Naprawdę już wszystko w porządku – zapierał się, ale ja tylko bez słowa ujęłam jego rękę i zamknęłam oczy.
Zapadła cisza, bo chłopcy musieli wyczuć działanie mojej magii. I dobrze, że taka była ich reakcja, bo mogłam się porządnie skupić. Gdy zaczęłam odbierać wszystkie sygnały ciała chłopaka, zaczęłam je badać by wykryć nieprawidłowości. Nie dotarło do mnie nic niepokojącego, a jedynie wyczułam odpowiedź magii chłopaka na działania mojej mocy. No to przynajmniej wyjaśniła się zagadkowa tożsamość młodego.
Po kilku sekundach otworzyłam oczy i puściłam dłoń chłopaka.
- Jesteś tylko trochę osłabiony, ale kolacja i sen w wygodnym łóżku powinny załatwić sprawę – powiedziałam z uśmiechem
- Problem w tym… - chłopak zawahał się zażenowany – Ja nie mam gdzie spać, chyba, że wrócę do lasu…
- Nie martw się. - przerwałam mu - Nasza szkoła zapewnia zakwaterowanie wszystkim uczniom, więc także i tobie – wyjaśniłam – Jesteś Magicznym, więc zaraz zaprowadzę cię do twojego pokoju w innym skrzydle.
- Skąd wiesz, że jestem uczniem? – zapytał zdziwiony chłopak
- Czuję twoją magię – wyjaśniłam – Nazywam się Katia. Jestem liderką Magicznych i odpowiadam za ciebie oraz innych u….
Nie udało mi się dokończyć zdania, bo w tym momencie za naszymi plecami rozległ się donośny krzyk:
- Pomocy!
Zaraz potem do naszej grupki podbiegł jakiś chłopak. Nie poznałam go, więc podejrzewałam, że jest z Walecznych. Wiedząc o tym, zdziwiłam się niepomiernie, widząc przerażenie w oczach i trupią bladość twarzy młodego wojownika.
- Co się stało? – zapytałam zaniepokojona - Jesteś blady jak ściana.
- W jednej z klas usłyszałem hałas, szczęk metalu. – chłopak mówił szybko i urywanie, chcąc przekazać wszystko w jak najkrótszym czasie - Próbowałem otworzyć drzwi, ale były zamknięte. Błagam, pomóżcie!
- Spokojnie… – zawahałam się, nie znając imienia chłopaka
- Keith – podpowiedział, a ja kiwnęłam głową
- Zaprowadź mnie do tej klasy Keith – poprosiłam
Chłopak nie zwlekając ani chwili pociągnął mnie w głąb korytarza. Zatrzymał się dopiero pod znajomo wyglądającymi drzwiami do pokoju Rengiku. Przez chwilę staliśmy, próbując usłyszeć czy wciąż trwa tam walka, ale nie doszedł nas żaden dźwięk. W końcu podeszłam i wyciągnęłam klucz, pamiętając, że według Keitha drzwi były zamknięte.
Gdy wreszcie udało mi się uporać z zamkiem, naszym oczom ukazał się widok jak z koszmaru. Pokój był w ruinie, wszystko łącznie z komputerem było doszczętnie zniszczone, a na podłodze wśród odłamków szkła i metalu, w kałuży krwi leżała….
- Rengiku! – krzyknęłam z mieszaniną zdumienia i lęku, przypadając do nieprzytomnej siostry.
Nie trudno było się domyślić, co się tu zdarzyło i kto był winowajcom. Nie pamiętałam jednak by kiedykolwiek wcześniej komuś udało się zranić Rengiku czy choćby ją zaskoczyć, a Aya sama na pewno by tego nie dokonała. Ktoś musiał jej pomóc i dodać sił by mogła uciec, a co ważniejsze dostarczyć swemu dobroczyńcy Amulet. Nie mogłam pozwolić by jej się to udało, więc wskazując Keithowi siostrę dałam znać by wyniósł ją z pokoju, a sama skoncentrowałam swoją moc by nadać połączenie mentalne na całą szkołę.
„UWAGA! WSZYSCY UCZNIOWIE MAJĄ NATYCHMIAST STAWIĆ SIĘ NA DZIEDZIŃCU PRZED GŁÓWNYM WEJŚCIEM DO SZKOŁY!”
Widziałam, że wychodzący właśnie z pokoju Keith skrzywił się, gdy dotarła do niego moc przekazu, ale nic na to nie mogłam poradzić. Dałam znak chłopakowi by szedł za mną i poprowadziłam go do sali kinowej, która była niedaleko. Kiedy do niej weszliśmy natrafiliśmy na grupę uczniów, która właśnie wybywała na moje wezwanie, ale oczywiście wszyscy stanęli jak wryci zobaczywszy zakrwawioną i nieprzytomną liderkę.
- Koniec zbiegowiska! – huknęłam zniecierpliwiona – Słyszeliście komunikat! Na dół i to już!
Waleczni zazwyczaj nie przyjmowali zbyt łatwo poleceń wydawanych przez kogokolwiek prócz Rengiku, ale powaga sytuacji i wyraz mojej twarzy najwidoczniej skłoniły ich do działania bo bez ociągania ruszyli do wyjścia. Keith tymczasem ułożył moją siostrę na kilku zsuniętych ze sobą pufach, po czym stanął nad nią, wyraźnie nie wiedząc, co dalej.
- Odsuń się – ponagliłam go, po czym ponownie uklękłam przy siostrze.
Rana na jej boku była rozległa i bardzo głęboka, więc musiałam użyć niemal wszystkich sił i umiejętności by ją zaleczyć. Gdy po kilku minutach się udało, siostra odzyskała przytomność i momentalnie zerwała się do pozycji stojącej.
- Gdzie jest ta dziewucha?! – krzyknęła – Złapaliście ją?!
- Jeszcze nie – powiedziałam cicho – Nie pozwolę by uczniowie ryzykowali w pojedynkę z kimś, kto cię pokonał – wyjaśniłam, widząc wściekłe spojrzenie siostry – Kazałam wszystkim zebrać się pod głównym wejściem do szkoły. Tam rozdzielimy zadania i razem ją dopadniemy.
- Dobra, coś w tym jest – przyznała i nie czekając na nas wymaszerowała.
Zachowywała się tak jakby dosłownie przed chwilą nie oberwała jakimś wielkim żelastwem. I jakbym nie była jej do niczego potrzebna. Norma. Westchnęłam ciężko, patrząc jak wychodzi. Zdawałam sobie sprawę, że poważnie nadwyrężyłam swoje zapasy energii na wyleczenie siostry, ale mimo to zerwałam się z miejsca, chcąc również dołączyć do zebranych na dziedzińcu uczniów. Niestety zaledwie po kilku krokach zakręciło mi się w głowie, a kolana się pode mną ugięły. Upadłabym gdyby nie podtrzymały mnie czyjeś silne ręce. Zaskoczona odwróciłam głowę i napotkałam zaniepokojone spojrzenie Keitha. Nawet nie wiedziałam, że ze mną został zamiast iść za liderką.

(Keith?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Strony