Wakacje

Obecnie na wakacjach są:
Aszer
Sayuri
Nathaniel
Caspair
Proszę nie angażować powyższych osób w fabułę, bo i tak nie odpiszą do czasu powrotu. Lista aktualizowana przy zgłoszeniu wyjazdu (należy wtedy pozamykać wątki tak, żeby nikogo nie blokować), wypis wraz z pierwszym powakacyjnym postem.

środa, 22 lipca 2015

Katia - zadanie (z Keithem)

 S+3 Zadanie
2 - para Ilość członków
  Keith- S+W Towarzyszą
minimum 8 na osobę Ilość postów
maksimum 200 Ilość punktów
wstęp do Archiwów Inkwizycji Nagroda dodatkowa


 Post 5 - Katia
Odetchnęłam z ulgą, gdy wreszcie znaleźliśmy się w cichym, przytulnym pokoju. Miałam dość tłumów, gwaru, nadmiaru zalewających mnie emocji, a przede wszystkim poczucia, że wszyscy uważnie śledzą każdy nasz ruch. Keith też wyraźnie się rozluźnił i jakoś tak mimochodem objął mnie ramieniem.
- Na pewno nic Ci nie jest? – zapytał – Zużyłaś dziś sporo energii, a potem jeszcze ten drań…. – urwał, a mnie zalała fala troski i tlącej się wciąż w chłopaku złości.
- Naprawdę już wszystko jest w porządku – powiedziałam łagodnie, ale widziałam, że nie jest przekonany, więc szybko zmieniłam temat – Dowiedziałeś się czegoś ciekawego od wojowników?
Keith skinął głową, a przez następną godzinę opowiadaliśmy sobie zasłyszane informacje, obserwując pogrążoną w ciemności wioskę za oknem i próbując ustalić jakiś sensowny plan działania. W końcu uznaliśmy, że najlepiej będzie jak jutro wszyscy mężczyźni i chłopcy powyżej dwunastu lat wezmą udział w treningu walki, a na koniec dnia Keith wybierze spośród nich najlepszych dziesięciu by poszli wraz z nami w góry Arak. Reszcie ten trening mógł się przydać i bez wyprawy, bo w razie gdyby ktoś zaatakował wioskę powinni umieć ją obronić. To samo tyczyło się zresztą kobiet, które w tym momencie były całkowicie bezbronne i zdane na łaskę Eskrawy. Postanowiłam, że rano zabiorę je do lasu na małą lekcję ziołolecznictwa, a po południu nauczę je strzelać z łuku. Nie przepadałam wprawdzie za używaniem broni i walką wręcz, ale wiedziałam, że im te umiejętności są teraz bardzo potrzebne.
- Żal mi tych ludzi – wbijając wzrok w jakiś punkt za oknem – Z tego, co mówili wynika, że Eskrawe nie daje im spokoju już od dłuższego czasu. Stracili już nadzieję na normalne, spokojne życie.
- Nie martw się, to już niedługo się skończy – powiedziałam łagodnie – Pomożemy im i odzyskamy magiczne stworzenia. A ten drań zapłaci za wszystko.
- Oby tak było… - wymamrotał mój towarzysz.
Odwrócił się od okna i zrobił kilka kroków w głąb pokoju, a ja z niepokojem zauważyłam, że słania się ze zmęczenia. W pewnym momencie musiał nawet podeprzeć się o blat stolika żeby nie stracić równowagi.
- Keith wszystko w porządku? – Zapytałam, podchodząc do niego szybko.
- Tak, to nic… - wymamrotał – Zaraz mi przejdzie.
Nie byłam, co do tego przekonana.
- Musisz odpocząć – powiedziałam stanowczo i delikatnie pociągnęłam chłopaka w stronę łóżka.
Keith bez protestów ułożył się wygodnie na materacu i niemal natychmiast odpłynął. Przycupnęłam na skraju łóżka i w zamyśleniu ogarnęłam śpiącemu włosy z twarzy. Chłopak nawet się nie poruszył, a ja siedziałam przy nim jeszcze przez dłuższy czas. Martwiłam się, że walka, a przede wszystkim kontakt z czarną magią zabrały mu zbyt wiele energii albo zrobiły coś jeszcze gorszego. Niby nie miałam powodów do obaw, sama go przecież leczyłam, ale mimo to gryzł mnie dziwny niepokój i nie mogłam się zmusić do zaprzestania czuwania. W końcu zapadłam w sen, wciąż przycupnięta na skraju łóżka Keitha z głową opartą o ścianę zbitą z drewnianych bali…

<Keith?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Strony