Wakacje

Obecnie na wakacjach są:
Aszer
Sayuri
Nathaniel
Caspair
Proszę nie angażować powyższych osób w fabułę, bo i tak nie odpiszą do czasu powrotu. Lista aktualizowana przy zgłoszeniu wyjazdu (należy wtedy pozamykać wątki tak, żeby nikogo nie blokować), wypis wraz z pierwszym powakacyjnym postem.

środa, 22 lipca 2015

Rengiku

- Szukać dalej tu, czy znaleźć inne miejsce? - kolejne inteligentne pytanie od inteligentnych ludzi.
- Róbcie, co chcecie, bylebyście mi nie przeszkadzali - stwierdziłam beznamiętnie i wyszłam. Ja nie wiem, jeszcze chwila i będę wysłuchiwać pytań "Powinienem się podetrzeć, czy od razu naciągnąć gacie?". Wyszłam w biblioteki i przeszłam skrótem na czwarte piętro, a potem na strych. Nie odczuwałam potrzeby maskowania się, toteż najpierw wyładowałam resztki wściekłości na pancernych drzwiach.
Gdy weszłam, pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to absolutny brak kurzu. A poza tym, śpiący cieć na MOJEJ kanapie.
- No dobra, po pierwsze: kto tu sprzątał? - spytałam, nie pozbywając się jeszcze do końca agresywnej nuty. Mój błąd.
- J-ja - rękę podniósł blondyn, który gdzieś już mi się wcześniej przewinął.... Ganimedes. Wyglądał, jakby rozwarzał, czy musi uciekać, czy jednak jak się tylko rozpłacze, to wystarczy.
- Nie wiem, jak tu sprzątałeś... ale jak będzie ci się nudziło, to możesz wbijać do mnie nawet bez pukania - stwierdziłam lekko i na szczęście to podziałało. - No, tylko mi zostaw akwarium w spokoju, bo w pięć minut wszystko odmulisz, a ja potem nie będę miała zajęcia dla siebie. Po drugie, klucze znalezione? - spytałam i odpowiedziało mi zdawkowe kiwnięcie dwóch głów. - A po trzecie, kto temu menelowi pozwolił wleźć na moją kanapę, w dodatku z butami? Bo jak rozumiem już wszystko przeczytał, wszystko wie i mu jeszcze czasu zostało, więc to z tego przemęczenia - tu nie zamierzałam być taka miła. A jako, że odpowiedziała mi głucha cisza zmącona wymownym chrząkaniem, sięgnęłam po starą, sprawdzoną metodę. - Dobra, ktoś tu umie robić Mocca Latte, czy ja się muszę grzebać?
- Ja odpadam, nie pijam kawy - od razu stwierdziła Katherina. Jak zwykle, grzeczna, poukładana i od niczego nie uzależniona.
- Ja tylko czarnuchę potrafię - dodał Keith, a na odpowiedź Ganimedesa nawet nie czekałam. Podeszłam do "kuchni", wyciągnęłam trzy highballe żaroodporne, nastawiłam kawę i rozpoczęłam przygotowania. Po jakiś dziesięciu minutach aromat w całym pomieszczeniu był taki, że nawet trupa bez nosa by obudził. Oczywiście, w mojej szklance wylądował, oprócz kawy, lekki rum. Rozsiadłam się w głębokim fotelu przy stoliku i gestem zaprosiłam pozostałą trójkę.
- No, to do czego już doszliście? - spytałam, biorąc pierwszy łyk, po czym rozłożyłam tablet na stole i włączyłam wideorozmowę.

<Wrażenia?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Strony