Wakacje

Obecnie na wakacjach są:
Aszer
Sayuri
Nathaniel
Caspair
Proszę nie angażować powyższych osób w fabułę, bo i tak nie odpiszą do czasu powrotu. Lista aktualizowana przy zgłoszeniu wyjazdu (należy wtedy pozamykać wątki tak, żeby nikogo nie blokować), wypis wraz z pierwszym powakacyjnym postem.

czwartek, 30 lipca 2015

Caspair

- Dobrze, więc gdzie zaczynamy? - zapytałem, już lekko zniecierpliwiony. Włożyłem ręce do kieszeni bluzy i zacząłem bawić się jakimś papierkiem, którego zapomniałem ostatnio wyrzucić. - Od razu mówię, że powinniśmy wybrać coś na dworze.
- Może las? - zaproponowała Sayuri. - Skoro ona chce uciec, to chyba najłatwiej zwiać lasem, no nie?
- Za późno, już jest oblężony. Idąc po szanowną śpiącą królewnę natknąłem się na trzy grupy - zachichotałem, widząc, jak Lilia próbowała udusić mnie wzrokiem. Nawet, jeśli chodzi do Magicznej, wątpię, aby jej umiejętności były w stanie zrobić coś podobnego. 
- Ja bym zaproponował pójście do ogrodów. Z tego, co mówiliście, jest tam całkiem sporo kryjówek i też raczej łatwo dać dyla - zasugerował Wilk. 
- Po ogrodach kręci się już kilkoro starszych uczniów. Bez nas z pewnością dadzą sobie radę z patrolowaniem terenu. 
- Idiota się po prostu boi, że się zgubi, nie słuchaj go - powiedziała do Thorne, po czym spojrzała na mnie z jakimś dziwnym wyrazem triumfu na twarzy. Jej mina była całkiem zabawna, chociaż jej postawa mnie trochę irytowała.
- Aż tak się nie boję, że się zgubię, wbrew pozorom lubię długie spacery - odwróciłem się do niej i założyłem ręce na piersi. - Gapisz się na mnie, jakbyś dostała o plaster wędliny w kanapce więcej niż ja. Wszystko w porządku?
- ... Jak ja ci zaraz dam plaster wędliny...!
- Uspokójcie się wreszcie. Księżniczko, czy mogłabyś mi udzielić tej niebiańskiej łaski i nie podnosić głosu? - białowłosa tylko oparła ręce na biodrach i spojrzała na Thorne spod oka. - Dziękuję. Teoretycznie mieliśmy zdecydować, gdzie mamy iść... 
- Moglibyśmy zerknąć na okolice stajni. Domyślam się, że tamta dziewczyna całkiem dobrze radzi sobie z szybkim bieganiem na długich dystansach, ale biorąc pod uwagę, że szuka jej cała szkoła, nawet ona może się zmęczyć. Najprościej w takiej sytuacji byłoby po prostu zabrać jakiegoś szybkiego konia ze stajni, prawda? A odnośnie samych koni, nie przejmuj się nimi, Wilku. Jakoś je później pouspokajamy - puściłem do Thorne'a perskie oko. W zamian usłyszałem z jego strony dość zabawne fuknięcie. W sumie nie wiem, czy było ono swego rodzaju wyrazem rozbawienia, czy zwykłym prychnięciem, ale jakoś zrobiło mi się lżej na duchu. Odkąd połączyliśmy się w grupę, Sayuri i ja większość czasu darliśmy koty, a Thorne najwyraźniej próbował udawać, że go z nami nie ma. Nawet, kiedy go oprowadzaliśmy, raczej się nie odzywał... 
- To gdzie idziemy? Ogrody, czy stajnia? - zapytałem. Może nareszcie zaczniemy coś robić.

<Sayuri? Thorne? Decydujcie ^^ >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Strony