Wakacje

Obecnie na wakacjach są:
Aszer
Sayuri
Nathaniel
Caspair
Proszę nie angażować powyższych osób w fabułę, bo i tak nie odpiszą do czasu powrotu. Lista aktualizowana przy zgłoszeniu wyjazdu (należy wtedy pozamykać wątki tak, żeby nikogo nie blokować), wypis wraz z pierwszym powakacyjnym postem.

niedziela, 26 lipca 2015

Keith

Od początku przysłuchiwałem się absurdalnym słowom Izayi. Ten chłopak nie miał za grosz pokory. Zawsze ostatecznie racja musiała być po jego stronie albo on musiał czuć, że ma przewagę nad innymi. Z wiadomych tylko sobie powodów traktował nas jak śmieci. Nie liczył się z naszym zdaniem i robił wszystko, żeby zachować dystans. Wytknął Rengiku wszystkie jej "błędy", zapominając o tym, że on sam nie jest idealny. Byłem wręcz pewien, że nie radziłby sobie lepiej niż liderka. Miałem wrażenie, że zwracał uwagę tylko na to, ile technik walki pozna i jak długo będzie ćwiczył. Tu nie chodziło tylko o parę głupich płytek na podłodze. Znajomość terenu to nieodłączny element walki. Można go zawsze wykorzystać. Na początku, gdy zaczął swój, pozbawiony w pewnym momentach sensu, monolog, zacząłem tracić cierpliwość, co w moim przypadku było wręcz cudem. Ale im dłużej się temu przysłuchiwałem, tym bardziej emocje zaczęły ze mnie ulatywać. Zdałem sobie sprawę, że on chce po prostu podbudować swoje ego. Pragnie pokazać, że nie jest przegrany. Wtedy zrozumiałem, iż takich ludzi po prostu nie warto słuchać. Nigdy nie byłem ignorantem, ale specjalnie dla niego zrobię wyjątek. Usiadłem na kanapie, przeglądałem jakieś książki, notatniki. Kłótnia trwała w najlepsze. Na szczęście Katia w odpowiednim momencie wkroczyła. Cieszyłem się, że ktoś wreszcie postanowił to zakończyć. Odprowadziłem Izayę wzrokiem. Chciałem mieć pewność, że się stąd wynosi. Potem Rengiku złożyła nam propozycję. Skoro już byłem w tym miejscu, to znaczy, że wcześniej któraś z liderek uznała mnie za godnego przebywania tutaj. Chociaż w głębi duszy bałem się, czy sobie poradzę, to przecież nie potrafiłem odmówić. W tamtym momencie poczułem się odpowiedzialny za każdego ucznia przebywającego w tym budynku.
- Ja zostaję - powiedziałem lakonicznie, ale pewnie.
- Ja również - dołączyła do mnie Katia.
- Ja też - zgodził się Ganimedes.

<Rengiku?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Strony