Wakacje

Obecnie na wakacjach są:
Aszer
Sayuri
Nathaniel
Caspair
Proszę nie angażować powyższych osób w fabułę, bo i tak nie odpiszą do czasu powrotu. Lista aktualizowana przy zgłoszeniu wyjazdu (należy wtedy pozamykać wątki tak, żeby nikogo nie blokować), wypis wraz z pierwszym powakacyjnym postem.

środa, 12 sierpnia 2015

Sara

Westchnęłam cicho rozglądając się po korytarzu. Nie miałam pojęcia gdzie szukać tego chłopaka. Przywołałam w pamięci jego akta Elliot "Mały" Vavere. Przezwisko raczej mu nie pasowało. Prawie dwa metry wzrostu...Sama miałam zaledwie metr siedemdziesiąt pięć. Wzruszyłam ramionami, zastanawiając się gdzie powinnam zacząć szukać. Z braku laku ruszyłam w lewo, mając nadzieję, że kieruję się do biblioteki..
Zajrzałam do biblioteki, sali kinowej... Spotkałam kilka osób, które "ostatnio widziały Małego... ". Niestety żadna wskazówka nie okazała się pomocna.
Zajrzałam do stołówki, gdzie po chłopaku nie było śladu. Z rozczarowanym westchnieniem ruszyłam korytarzem w stronę kafeterii. Było to ostatnie miejsce, które przyszło mi do głowy i raczej nie wierzyłam, że uda mi się gdziekolwiek jeszcze znaleźć tego chłopaka. Zapadł się pod ziemię? Odleciał?
W końcu dotarłam do kafeterii. Niepewnie otworzyłam drzwi, omiatając wzrokiem pomieszczenie. Na jednym z dużych czarnych foteli siedział jakiś chłopak... Zmrużyłam delikatnie oczy. Tak...To chyba on.
Czytał jakąś książkę. Powoli ruszyłam w jego stronę.
Odkaszlnęłam, aby zwrócić jego uwagę, ale Elliot ewidentnie mnie ignorował.
Podeszłam trochę bliżej.
- Elliot Vavere? - zapytałam dość głośno. Dopiero teraz chłopak raczył podnieść na mnie wzrok.
- Taaaa? - powiedział podnosząc jedną brew.
- Sara Jerome. Rengiku ma dla ciebie zadanie... - Na te słowa chłopak nieznacznie się ożywił - Musisz na jutro zebrać Rasula i jakiegoś chłopaka mającego podobny profil do waszego... - poinformowałam
Chłopak jednak nie wyglądał na zadowolonego nowym zadaniem. Przez chwilę w jego oczach zauważyłam iskierkę....Gniewu?
- Tylko tyle? Dlaczego nie mogę podjąć misji sam? Przecież Rengiku zna moje możliwości! - Z chwili na chwilę mówił coraz głośniej. Wszystkie komórki mojego ciała chciały cofnąć się o kilka kroków, ale tego nie zrobiłam. Zamiast tego także poczułam coś na kształt kontrolowanej złości.
- Tak się składa, że Rengiku zamierzała zbić jak najsilniejszą grupę, która akurat teraz jest nam bardzo potrzebna. A ciebie zamierzała ustanowić jej kapitanem! Co powinieneś uznać za spore wyróżnienie, czyż nie?! - powiedziałam z narastającą złością w głosie. - Jednakże zastanawiam się czy podjęła dobry wybór - dodałam cicho, patrząc z powątpiewaniem na chłopaka.
Przez krótką chwilę nie mogłam nic wyczytać z jego twarzy. W głębi mojego umysłu zakiełkował strach. Miałam mu po prostu przekazać zadanie! Wspaniale! Właśnie zawaliłam moją pierwszą misję...
Po nieznośnej chwili milczenia Eliott przewrócił oczami.
- Dobraaa. Gdzie mam zebrać tą ekipę? - W jego głosie wyczułam zniecierpliwienie, jakby miał do roboty tysiąc innych, znacznie ciekawszych rzeczy. Jednak to akurat mnie nie obchodziło. Zgodził się! Wypełniłam moje pierwsze zadanie.
- Przed szkołą. Koło 9.00. - Powiedziałam usiłując przybrać jak najbardziej rzeczowy ton. Widząc, że chłopak nie ma nic więcej do powiedzenia, odwróciłam się na pięcie i wyszłam z sali.
Dopiero teraz cicho wypuściłam wstrzymywane powietrze.

<Rengiku?Ktoś inny?>
<Przepraszam za nieobecność, ale miałam awarię komputera i nie mogłam nic napisać.Ale teraz już będę.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Strony